niedziela, 1 grudnia 2013

Louis :)

Już tyle czasu mięło od naszego rozstania, a ja nadal tęsknie . Za jego głosem, uśmiechem, zapachem ... Obiecywał, że wróci, że to tylko chwilowe rozstanie, że zawsze będzie koło mnie jeśli dzięki temu jestem szczęśliwa . To były tylko puste słowa ? - myślałam . Dlaczego to wszystko musiało się tak potoczyć ? Ja dalej tego nie wytrzymam, jak mam mu powiedzieć, że tęsknię i nadal go kocham, może w jego sercu nie ma już miejsca dla mnie ... Kiedyś mówił, że nigdy nie pokocha nikogo innego tak bardzo jak mnie . Nie miałam już sensu budzić się rano, ani dalej żyć ...

Twoja znajoma ostatnio trafiła do szpitala, to tylko złamana noga, ale postanowiłaś ją odwiedzić, miałaś już dosyć siedzenia sama w domu i zamartwiania się co dalej będzie z twoim życiem . Zarzuciłaś na siebie zielony fartuch i udałaś się w poszukiwaniach sali, nagle coś ci się mignęło, jakaś postać, którą tak bardzo znasz, zrobiłaś kilka kroków w tył i spojrzałaś przez szybę, na łóżko leżał Louis - wyglądał fatalnie, łzy powoli zaczęły cieknąć ci z oczu, nie wiedziałaś co masz robić ... Po chwili pociągnęłaś lekko klamkę i weszłaś do sali .
- Louis - szepnęłaś .
- [t.i] - powiedział cicho Louis . - Tak bardzo cię przepraszam . - powiedział ze łzami w oczach .
- Co się dzieje ? - spytałaś zdezorientowana siadając na krześle koło łóżka Lou .
- Kocham cię wiesz ? - powiedział dotykając lekko twojego polika . - Odszedłem, bo nie chciałem byś widziała jak cierpię, myślałem, że wyjdę z tego i będzie jak dawniej, ale ...
- Louis ... - szepnęłaś szlochając . - Co ci jest ? - dodałaś po chwili .
- Mam raka ... Ale to nie powód do smutków, tak najwidoczniej musi być, Bóg chcę bym odszedł już z tego świata. Zobaczysz wszystko się ułoży, będę czuwał nad tobą .
- Louis proszę nie zostawiaj mnie . - mruknęłaś łapiąc rękę Tomlinsona i nagle pisk wszystkich maszyn, coś się już skończyło i nigdy więcej nie wróci .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz