sobota, 24 sierpnia 2013

Malik ;)

Jesteś z Zaynem już kilka dobrych lat, zawsze układało wam się dobrze, Malik był taki opiekuńczy, dzięki czemu czułaś się przy nim taka bezpieczna ...
Mówią, że wszystko co dobre kiedyś się kończy ? No i chyba mają rację . Od jakiegoś czasu przestało się między wami układać, Zayn wchodził sam wieczorami i wracał nad ranem, najczęściej pijany przez co kłótnie między wami były nieuniknione.
Siedziałaś na parapecie, a łzy spływały ci po poliku . Nie chciałaś by to co między wami było tak po prostu się rozpadło ...
Z dnia na dzień było co raz gorzej, każda wasza rozmowa kończyła się wielką kłótnią w skutek czego Zayn wychodził z domu i wracał rano .
Leżałaś sama w łóżku czekając na Malika, gdzieś w głębi serca miałaś nadzieje, że dziś będzie inaczej, że nie przyjdzie pijany i nie zrobi wielkiej afery ...
Usłyszałaś trzaśnięcie drzwi, a kilka minut później w progu sypialni stanął Mulat, tym razem trzeźwy .
- Pamiętasz jesteśmy zaproszeni na urodziny Danielle w domu Liama .
- Z tobą ? Nigdzie nie idę . - mruknęłaś
- Liam będzie zły . Możemy chociaż udawać, że między nami jest okey ?
- Ale nie jest . - wstałaś z łóżka i spojrzałaś mu prosto w oczy - Powiedz, dlaczego ? Dlaczego ty to robisz ? Co ja ci zrobiłam, że mnie tak traktujesz ? - zapadła cisza ...

- Dobrze pójdę z tobą ten ostatni raz, nie robię tego dla ciebie tylko dla Danielle i Liama, ale ty musisz obiecać, że nie tkniesz alkoholu ?
- Yhym - mruknął cicho .

Miałaś na sobie krótka czerwoną sukienkę, czarne szpilki, a twoje kręcone długie włosy opadały na gołe plecy ... Zrobiłaś lekki makijaż i byłaś gotowa do wyjścia .
Weszłaś do auta, w którym czekał już Zayn . Przez całą drogę do Liama gapił się na ciebie, lecz ty postanowiłaś to ignorować .
- [t.i] chcę żeby było jak dawniej - powiedział
- To zależy tylko od ciebie .
Na imprezie większość czasu plotkowałaś z Danielle i Eleanor ... Świetnie się bawiłaś do czasu, kiedy nie zobaczyłaś jak Zayn razem z Harrym są totalnie pijani ...
Łzy zaczęły napływać ci do oczu, bez słowa wybiegłaś z mieszkania . A ja uwierzyłam, że będzie jak dawniej - głupia byłam, myślałaś ...
Godzinę później dotarłaś do domu, wyciągnęłaś walizkę i spakowałaś wszystkie swoje ubrania . Na komodzie zostawiłaś kartkę z napisem " To koniec Zayn " .

Codziennie myślałaś o Zaynie, tak bardzo ci go brakowało, jego czułości, dotyku . Teraz sama mieszkałaś w wielkim domu, nie miałaś się nawet do kogo odezwać ...
Ostatnio źle się czujesz, ciągle kręci ci się w głowie i wymiotujesz . Postanowiłaś pójść do lekarza ...
Okazało się, że jesteś w ciąży, ta wiadomość strasznie cię dobiła, było to dziecko Zayna ... Poszłaś do niego, chciałaś mu powiedzieć, lecz jak zawsze zastałaś go w takim stanie ...

Postanowiłaś mu nie mówić i wychować dziecko sama, najlepiej jak będzie potrafiła ...

Został ci miesiąc do przyjścia twojej córki na świat . Zamyślona, samotnie spacerowałaś alejkami parku,  nie zauważyłaś nawet że Malik za tobą idzie ...
- Widzę, że ułożyłaś sobie życie - uśmiechną się do ciebie .
- Tak - odwzajemniłaś gest .

Dwa dni później leżałaś w szpitalu, za kilka godzin na świat miała przyjść twoja córeczka ...

Wystąpiły jakieś komplikacje, mogłaś przeżyć albo ty, albo twoja córka ...

*oczami Zayna*

Dostaałem telefon ze szpitala, nie miałem pojęcia o co chodzi .. Szybko wsiadłem do auta i pojechałem na wyznaczone miejsce ... jedna z pielęgniarek podała mi zieloną kopertę i powiedziała ' Strasznie mi przykro' . Chwyciłem list do ręki i zacząłem czytać ...

" Prosze, zaopiekuj się naszym dzieckiem najlepiej jak będziesz potrafił, dałam jej na imię Katy - wiem, że zawsze chciałeś by tak miała na imię twoja córeczka ...
Przepraszam, że wtedy w parku nie powiedziałam ci, że to twoje dziecko, ja po prostu bałam się ... Mam nadzieje, że dla naszej córeczki rzucisz ten okropny nauk i poświęcisz jej całe swoje życie ... Bedę czuwała na was tam z góry ...
                                                                                                                                                                                            Na zawsze kochająca cię [t.i] "

Katy dorastając coraz bardziej stawała się podobna do swojej matki, miała jej oczy, włosy, uśmiech ...
Stała się najważniejszą kobietą w moim życiu, pomogła przezwyciężyć mój nauk ...

piątek, 23 sierpnia 2013

Zayn horror ;>

Jesteś z Zaynem już od dawna, razem stanowicie zgraną i szczęśliwą parę jakich w tych czasach jest mało . Poznaliście się na obozie muzycznym gdzie Zayn był instruktorem tańca i śpiewu, jesteś od niego kilka lat młodsza, ale dla was wiek nie ma znaczenia, jesteście dla siebie wszystkim i chcecie już na zawsze być razem .
Malik ostatnio jakoś dziwnie się zachowywał ciągle wychodził, coś załatwiał, a ja siedziałam w domu i zastanawiałam się o co mu chodzi ...
Któregoś pięknego wieczoru, Zayn oświadczył ci się, a ty bez zastanowienia zgodziłaś się i złączyłaś wasze usta w namiętny pocałunek .
Kilka dni później Malik zamówił wam jacht, mieliście całą noc spędzisz sami na małym stateczku pośrodku oceanu ...
Kiedy zaczynało robić się ciemno, na morzu można było dostrzeć unoszącą się mgłę która w szybkim tępie rozpowszechniała się po całej powierzchni .
Zayn wyszedł z kajuty by przyjrzeć się temu bliżej, a ty zostałaś w środku .

* oczami Zayna *

Przestraszyłem się, mgła wyglądała jak wielka otchłań, którą ma nas zaraz 'połknąć' wyszedłem z środka i stanąłem koło brzegu statku ...
Kiedy zobaczyłem wielką fale mgły postanowiłem wejść do środka ...
Wtedy zobaczyłem [t.i] stała koło zaparowanego okna i rysowała jakieś dziwne znaki ...
Przestraszony spytałem .
- Co robisz ? - lecz nie otrzymałem odpowiedzi .
Wybiegłem na zewnątrz, a po chwili przez szybę z wielkim hukiem przeleciało ciało [t.i] ...
Miała pokiereszowaną twarz nożem z przerażenia zacząłem krzyczeć, a wtedy ujrzałem mijający nas statek wyglądał jak duch, był czarno-biały a na jego pokładzie bawili się ludzie, którzy po chwili znikali ...
Chwilę potem poczułem ukucie noża w plecy, a potem już tylko ciemność przed oczami .

Taki krótki :)

Harold :)

Jak każdego dnia nadszedł wieczór, a ty zaczęłaś szykować się do pracy o ile można nazwać to pracą . Miałaś dopiero 17 lat, normalne dziewczyny w twoim wieku jeszcze się uczą jednak nie ty, twoi rodzice alkoholicy wyrzucili cię rok temu z domu, nie masz nikogo bliskiego u kogo mogłaś by się zatrzymać dlatego wynajmujesz małą kawalerkę w centrum miasta ...
Ukończyłaś tylko szkołę zawodową, nie zdałaś nawet matury przez co nikt nie chciał cię zatrudnić do pracy, a przecież musiałaś jakoś żyć, spłacać mieszkanie ...
Poszłaś więc spytać się o pracę do pewnego nocnego klubu, chciałaś zostać kelnerką, jednak na marne, mężczyzna widząc cię zaproponował ci jednak coś innego, miałaś tańczyć, nie w parzę czy coś podobnego, był to taniec na rurze - tak to właśnie się zaczęło, teraz każdego wieczoru ubierasz na siebie jakieś skąpe ubrania i wychodzisz do pracy .
Mogło by się wydawać, że ten dzień będzie jak każdy inny jednak myliłaś się ...
Kiedy było już około godziny 0;00 wszyscy w klubie byli pijani, pełno facetów stało koło ciebie i gwizdało, nagle poczułaś jak ktoś łapię cię za kostkę, spojrzałaś w dół i zobaczyłaś dość dużego faceta, chłopak uśmiechnął się do ciebie chytrze widząc, że na niego spojrzałaś, pociągnął cię tak, że się przewróciłaś po chwili stałaś już u jego boku .
- Puść mnie ! - krzyczałaś, jednak mężczyzna nie zwracał na to w ogóle uwagi, jego usta były coraz bliżej twoich, a jego ręka wjeżdżała pod twoją sukienkę ..
- Przestań ! - zaczęłaś krzyczeć, a z twoich oczu zaczęły lać się łzy .
- Puść ją ! - usłyszałaś jakiś nieznajomy głos .
- Bo co ?! - powiedział niezadowolony .
- Bo ci wpierdolę . - mruknął wściekły zadając mocny cios w brzuch, a potem w twarz, mężczyzna upad na ziemie, a przed sobą zobaczyłaś słodkiego bruneta z loczkami na głowię .
- Chodź ! - powiedział podając ci rękę, nie wahając się ani chwili uścisnęłaś dłoń chłopaka i wybiegłaś z klubu .
- Nie wiem jak mam ci dziękować ... - powiedziałaś, a z twoich oczu znów polały się łzy .
- Już dobrze, nie płacz . - powiedział uśmiechając się lekko .
- Jak mam nie płakać, jeśli zaraz tam nie wrócę stracę prace .. - mruknęłaś załamana .
- Taka ładna, mądra dziewczyna nie może pracować a takim miejscu . - powiedział .
- Ale .. - mruknęłaś .
- Chodź ! - powiedział łapiąc mnie za rękę .
Oboje wsiedliśmy do czarnego bmw i odjechaliśmy . Kilka minut później chłopak stanął . Przez drogę bardzo dużo rozmawialiście .
- Gdzie jesteśmy ? - spytałaś niepewnie .
- Spokojnie - powiedział uśmiechając się lekko . - A no właśnie jestem Harry . - mruknął podając ci dłoń .
- Miło mi [t.i] .
Harry otworzył ci drzwi, a już po chwili weszliście do wnętrza jakiegoś mieszkania, było strasznie wielkie, sto razy większe od twojej małej kawalerki ...
- No więc tak mam pomysł .. - powiedział uśmiechnięty prowadząc cię do salonu .
- Ty będziesz mi gotować, robić zakupy, a ja będę ci płacił no i oczywiście będziesz mogła tu mieszkać, mam wolny pokój . Co ty na to ? - spytał zadowolony .
- To bardzo miłe z twojej strony, ale ..
- Nie ma, ale, nie bój się będę się trzymał od ciebie z daleka, wydaje mi się, że się dogadamy ..
No i tak zrobiliście, już od 2 tygodni mieszkasz razem z Loczkiem i jest ci naprawdę dobrze oboje się zaprzyjaźniliście, wiecie już o sobie chyba wszystko .
- Powiedź mi, dlaczego wtedy przyszedłeś do klubu, ty taki porządny ? - spytałaś patrząc w oczy Hazzy .
- Korzystam z życia jak tylko mogę, chcę zdążyć zrobić wszystko . - mruknął z lekkim uśmiechem .
- Co to znaczy ? - spytałaś podejrzliwie .
- No nic, nic moja [t.i] .. - powiedział Loczek dotykając dłonią twojego polika . - Wiesz, że jesteś wspaniała ? - dodał po chwili .
- Tak ?
- Tak ! - powiedział Loczek i złączył wasze usta w namiętny pocałunek .
- Kocham cię . - mruknęłaś cicho .
- Ja ciebie też . - mruknął, a z jego oczu spłynęły 2 łzy .
- Dlaczego płaczesz ? - spytałaś zdziwiona .
- Bo cię kocham !
Wydawało by się, że teraz będzie już pięknie, jednak tak dzieje się tylko w filmach ... Kilka dni później wstałaś z łóżka, ale koło ciebie nie było już Stylesa, zdziwiona zeszłaś na dół, a na podłodze zobaczyłaś nieprzytomnego Loczka .
Z twoich oczu momentalnie polały się łzy, szybko sięgnęłaś po komórkę do spodni i zadzwoniłaś po pogotowie .
Już 2 godzinę siedzisz na szpitalnym korytarzu, lekarze nie chcą ci nic powiedzieć .
- Pani jest rodziną ? - spytała pielęgniarka wychodząc z sali Hazzy .
- Nie, jestem jego dziewczyną ...
- Pewnie zdaje sobie pani sprawę, że tu już nie ma pomocy ..
- Co ?! Ja nic nie wiem ! Czy wreszcie ktoś może mi powiedzieć o co chodzi ?! - spytałaś zdenerwowana .
- Pan Harry Styles od 2 lat jest chory na raka, kilka miesięcy temu leżał u nas na chemio terapii jednak na własną odpowiedzialność przerwał leczenie, pewnie wiedział, że nie ma już ratunku powiedział mi, że musi korzystać z życia do końca swych dni .. - powiedziała kobieta, a ty wybuchnęłaś mocnym płaczem,
cała zapłakana weszłaś do sali Loczka i usiadłaś koło łóżka .
- Nie płacz nie warto - murknął ostatnimi siłami .
- Proszę nie zostawiaj mnie . - mruknęłaś przez łzy .
- Zawsze będę cię kochał ... - powiedział, a jego oczy zamknęły się .

Niall horror .

Ten dzień zapowiadał się jak każdy inny, razem ze swoim chłopakiem Horanem byłaś na kolacji, chłopak był jednak jakiś zdenerwowany, lecz nie wiedziałaś dlaczego .
- Co się dzieje ? - spytałaś Nialla chwytając go za rękę . Wtedy chłopak wstał z krzesła, uklęknął na jedno kolano i wyciągnął z kieszeni małe niebieskie pudełeczko .
-Czy wyjdziesz za mnie ? - spytał drżącym głosem .
- Ja przepraszam ... - mruknęłaś i wyszłaś z restauracji .
Stanęłaś koło samochodu lekko się o niego opierając, nie wiedziałaś co masz robić .
Chwilę potem wolnym krokiem z pomieszczenia wyszedł Niall, podszedł do ciebie i spojrzał z łzami w oczach .
- Ja przepraszam, nie jestem jeszcze gotowa - mruknęłaś .
- Wsiadaj, zarezerwowałem nam mały drewniany domek w lesie , Myślałem, że moje plany potoczą się inaczej - powiedział smutny chłopak .
Po kilku minutach byliśmy na miejscu, domek znajdował się daleko w lesie .
Weszliśmy do środka, wszystko było już przygotowane kolacja, świece, szampan .
- Chcę wziąć kąpiel - mruknęłaś cicho i udałaś się w kierunku łazienki . W wannie były rozsypane płatki róż, napuściłaś do pełna wody i wzięłaś relaksującą kąpiel.
Wyszłaś z wanny, owinęłaś się cienkim szlafrokiem i usiadłaś w kuchni koło Nialla .
- I co teraz ? - spytałaś niepewnie .
- Nie wiem . Tak się wygłupiłem . Przepraszam - powiedział smutny .
Nagle ktoś zapukał do drzwi .
- Kto to może być ? jest 2 w nocy . - spytałaś zdziwiona .
- Nie mam pojęcia - powiedział Horan w drodze do wejścia .
Otworzyliśmy drzwi przed którymi stałaś jakaś blondynka .
- Jest tu Tamara ? - spytała .
- Nie ma - powiedział Niall
- Na pewno ? - dopytywała dziewczyna
- Tak - odpowiedział Niall i zamknął drzwi .
- Może się zgubiła . - powiedziałaś do Horana . Niall jednak w ogóle się tym nie przejął, poszedł do kuchni i nalał sobie szampana .
- Skończyły mi się fajki - powiedziałaś zła .
- Pojadę po nie - mruknął chłopak .
- Nie nie musisz .
- Ale chcę, lepiej będzie jak pojadę już, a po ciebie rano ktoś przyjedzie .
- Naprawdę tak wolisz ? - spytałaś .
- Tak ! - odpowiedział stanowczo Niall zakładając kurtkę, chwilę potem chłopak wyszedł z domku bez słowa .
Plątałaś się po domu bez celu- nie mogłaś zasnąć .
Za chwilę usłyszałaś pukanie, niepewnym krokiem podeszłaś do drzwi .
- Kto tam ? - spytałaś .
- Jest Tamara ? - mruknęła dziewczyna .
- Nie nie ma . Już się pytałaś . - powiedziałaś i lekko przestraszona odeszłaś w stronę kuchni .
Chciałaś zadzwonić do Nialla, ale twoja komórka była rozładowana w drugim pokoju znalazłaś telefon stacjonarny .
- Halo . Niall ? Ta dziewczyna znowu tu była . Proszę wracaj jak najszybciej i nie rozłączaj się - po tych słowach usłyszałaś jakieś pikanie w telefonie przez co nie miałaś już kontaktu z Niallem .
Poszłaś do kuchni . Znowu to samo - ktoś zaczął dobijać się do drzwi . Wzięłaś nóż do ręki i lekko rozsunęłaś firankę, a za oknem zobaczyłaś jakiegoś człowieka w białej masce, wyglądał strasznie, zaczął mocno stukać w szybę .
Cała sparaliżowana pobiegłaś ukryć się w sypialni. Chciałaś wejść pod łóżko, ale było zaciasno, zaczęłam słyszeć jakieś kroki wzięłaś do ręki lampe stojącą na półcę, gdy jednak wstałaś lampa spadła na ziemię i przecieła twoją rękę ... Kroki zaczęły być coraz głośniejsze, wychyliłaś lekko głowę i zobaczyłaś Horana .
- Dobrze, że jesteś tak się bałam . - powiedziałaś przez łzy przytulając się do chłopaka .
- Co się stało ? - spytał zdezorientowany blondyn .
- Ktoś tu jest ... - szlochałaś .
- Spokojnie, zaraz pójdziemy to sprawdzić - powiedział Horan chwytając cię za rękę .
Najpierw poszliśmy zobaczyć na podwórzy, jednak nikogo nie było w domu też nie, nawet w piwnicy .
- Jesteś pewna, że kogoś widziałaś ?
- Tak miał na głowię białą maskę ... - powiedziałaś i wskoczyłaś na jeden z kartonów w piwnicy, spojrzałaś przez okno w którym zobaczyłaś tego samego człowieka co przedtem .
- Niall on tu znowu jest !! - krzyknęłaś przerażona, a chłopak szybko wskoczył na pudło koło ciebie . - Patrzy się na nas .
- Chodź szybko, musimy zamknąć drzwi - powiedział ciągnąc mnie za rękę .
Kiedy byliśmy już przy wejściu ktoś zaczął pukać w drzwi .
- Jest tu Tamara ? - spytał tajemniczy głos .
- Nie - mruknął cicho Niall .
- Otwórzcie ! - krzyczała jakaś kobieta niszcząc drzwi siekierą, z nerwów zaczęłaś krzyczeć, nie wiedziałaś co macie robić, razem przysunęliście szybko szafę po drzwi, jednak nic to nie dało, kobieta była jak opętana, waliła toporem w drzwi z całej siły .
- Chodź uciekamy ! - krzyknął Niall biegnąc w stronę sypiali . Kiedy wbiegliśmy do sypialni, na oknie ktoś napisał czerwoną szminką ' Witamy i tak zginiecie ' .
Przerażona zaczęłaś płakać, gdy Niall szukał czegoś w kartonach .
- Mam . - powiedział trzymając broń w ręku .
Usiedliśmy oboje koło łóżka w sypialni z bronią .
- Nie bój się nie umrzemy, nie dzisiaj - powiedział Niall gładząc cię po włosach .
Nagle usłyszeliśmy muzykę dochodziła ona z pokoju, przerażona przycisnęłaś się mocno do Nialla . Już po chwili słychać było jakieś kroki zbliżające się ku nam .
Ktoś się wychylił, a Niall strzelił .
- Zabiłem go ! - krzyknął .
Podszedł bliżej leżącej na ziemi postaci, okazało się, że nie była to ta psychopatka, lecz najlepszy przyjaciel Horana Liam . Chłopak zaczął płakać, na początku nie wiedziałam o co chodzi, kiedy podeszłaś bliżej zobaczyłam na ziemi nieżywego Payne .
- Zabiłem go - szlochał .
- Już dobrze . - powiedziałaś przytulając do siebie Nialla, nagle znów zaczęła grać muzyka, Niall wstał z ziemi i razem powoli udaliśmy do pokoju, nikogo nie było, kiedy odsunęłam okno zobaczyłam napis 'zabójcy' był on napisany czerwoną szminką ...
- Wydaje mi się, że jest ich więcej - powiedział Niall - Ukryj się gdzieś, a ja pójdę do szopy, tam jest radio, spróbuje zorganizować pomoc .
- Ide z tobą .
- Nie - powiedział i wyszedł tylnymi drzwiami .
Chłopak jednak jakoś długo nie wracał, kiedy usłyszałam strzał dochodzący z podwórza wyszłam na zewnątrz, biegłam koło drzew, próbując znaleźć szopę o której mówił Horan . jednak ktoś zaplanował to lepiej niż ja, porozrzucał szkło, które wbiło się w moją jedną stopę, nie mogłaś iść ... Kiedy obejrzałam się zza siebie zobaczyłam postać, stała z toporem w białej masce, przestraszona jak najszybciej mogłam zaczęłam się czołgać, po kilku minutach dotarłam do szopy, próbowałam nawiązać kontakt przez radio lecz na marne, w głośnikach nikt się nie odzywał ...
To już koniec - pomyślałaś, kiedy nagle ktoś zaczął odzywać się z głośników .
- Halo, czy ktoś mnie słyszy ?
- Tak ! - krzyknęłaś do mikrofonu, nie widziałaś jednak tajemniczej postaci, która toporem przecięła całe urządzenie powodując jedno, wielkie spięcie .
Zaczęłaś krzyczeć, kulając wybiegłaś pomieszczenia . Nie wiedziałaś gdzie masz iść, za tobą człowiek w masce, przed tobą człowiek w masce z boku na huśtawce to samo ... Jak najszybciej potrafiłaś przeczołgałaś się do domu, miałaś nadzieję, że zastaniesz tam Nialla, jednak myliłaś się .
.Weszłaś do salonu i wtedy zobaczyłaś białą postać zmierzającą w kierunku korytarza, nie miałam wyjścia, weszłam do szafy i modliłam się by zabójca mnie nie znalazł .
Przez szpary od szafy przyglądałam się gdzie zmierza teraz tajemnicza osoba, podeszłaś w moją stronę, a moje serce zaczęło bić szybciej, łzy płynęły mi z oczu, jednak po chwili odszedł .
Powolnym krokiem wyszłaś z szafy i wtedy poczułaś mocne uderzenie w głowę ...
Kiedy się ocknęłaś ktoś ciągnął cię za jedną nogę, próbowałaś go jakoś zatrzymać wbijałaś paznokcie w podłogę jednak na marne, tajemnicza postać posadziła cię na krześle i przywiązała mocno sznurem, po czym znowu zemdlałam, kiedy się obudziłam na dworze było już jasno, jednak to nie koniec naszego cierpienia, koło mnie siedział Niall, oboje byliśmy mocno przywiązani do krzeseł a przed nami 3 tajemniczych ludzi w maskach .
- Dlaczego chcecie nas zabić ?! Co my wam zrobiliśmy ? - krzyknęłaś przez łzy .
- Byliście w domu . - jeden z nich odpowiedział .
Nie mogłaś uwierzyć, że to dzieje się naprawdę, że zaraz zginiesz .
- Kocham cię .. - szepnęłaś Horanowi na ucho .
- Ja ciebie też - powiedział chłopak dając ci buziaka .
Zabójcy ściągnęli maski - byli zwykłymi ludźmi . Jednak z nich wziął nóż i wykonał kilka dźgnięć w brzuch Horana .
- proszę nie zabijajcie mnie - mruknęłaś, jednak na marne już po chwili poczułaś ukucie w okolicy brzucha ...

Harry .

' To koniec ' Tak brzmiał sms od twojego chłopaka .
Nie mogłaś uwierzyć, że ktoś kogo tam bardzo kochałaś zerwał z tobą przez jedną wiadomość ..
Byliście ze sobą ponad rok, myślałaś, że jesteście ze dla siebie stworzeni, nie rozumiałaś już nic i chyba nawet nie chciałaś zrozumieć, miałaś nadzieję, że już nigdy nie zobaczysz go na oczu, bo mogło by się to dla niego źle skończyć ..
W pośpiechu chwyciłaś z wieszaka jakąś kurtkę i wyszłaś z domu, na dworze lał deszcz, wsiadłaś do samochodu i pojechałaś przed siebie .
Jechałaś bardzo szybko, miałaś gdzieś, że możesz zginąć jeśli twoje życie i tak już nie ma sensu ...
Spojrzałaś przez szybę, kilka metrów przed autem zobaczyłaś człowieka, zahamowałaś szybko, jednak było za blisko ..
Przestraszona wybiegłaś z auta i podbiegłaś do potrąconego ..
- Boże, żyjesz ? - spytałaś przestraszona .
- Chciałaś mnie zabić ? Ja jeszcze chciałbym trochę tu pożyć - mruknął cicho chłopak .
- Jezu ja nie chciałam, jak ja mogłam, wsiadaj do auta jedziemy na pogotowie ! - krzyknęłaś ciągnąc za rękę bruneta .
- A teraz chcesz mi jeszcze wyrwać rękę ?! - powiedział zwijając się z bólu .
- Przepraszam - powiedziałaś jeszcze raz i pomogłaś wstać chłopakowi .
Kilka minut później byliście już pod szpitalem .
- Ja naprawdę dobrze się czuje, nie muszę tu iść - uśmiechnął się lekko chłopak .
- Dalej wysiadaj ! - powiedziałaś ciągnąć chłopaka .
- Jeszcze minuta z tobą i na prawdę będę w innym świecie ..
- Przepraszam . Chodź już .
- Ej, ej ty chyba nie idziesz ze mną ? - spytał z uśmiechem na twarzy .
- Muszę zobaczyć czy na prawdę nic ci nie jest ! - krzyknęłaś jeszcze raz i weszłaś do środka przychodni .

* rok później *

Dziś jest rocznica od kąt poznałaś się z Harrym, a od pół roku jesteście parą .
Mieszkacie razem w małym domu w centrum Londynu, jesteś na prawdę bardzo szczęśliwa .
- Ubieraj się, jedziemy - powiedział Loczek ciągnąc cię za rękę .
- Na dworze leje !
- Tak samo jak rok temu, pamiętasz ? - spytał z uśmiechem na twarzy .
Kilka minut później oboje siedzieliście już w aucie .
- Gdzie jedziemy ? - spytałaś .
- Niespodzianka - szepnął Harry i dał ci całusa .
Nagle Harry zatrzymał auto i wysiadł, nie wiedziałaś co masz  zrobić dlatego też wysiadłaś .
- Dlaczego przyjechaliśmy w miejsce gdzie cie potrąciłam ? Chcesz mi to wypominać do końca życia ? - spytałaś zła .
- Nie - mruknął cicho Harry i kleknął przed tobą na jedno kolano . - [t.i] kocham cię od chwili, kiedy przejechałaś mnie tu autem, czy wyjdziesz za mnie ? - spytał szczerząc przy tym wszystkie swoje zęby .
- Oczywiście - powiedziałaś zadowolona przytulając się do Harrego ...

:)


Cześć tu Horanowa ze stronki "Imaginy o piątce moich mężów czyli One Direction" .
Będę tu wstawiała wszystkie moje opowiadania o chłopakach, mama nadzieję, że wam się spodobają :)