Jak każdego dnia nadszedł wieczór, a ty zaczęłaś szykować się do pracy o ile można nazwać to pracą . Miałaś dopiero 17 lat, normalne dziewczyny w twoim wieku jeszcze się uczą jednak nie ty, twoi rodzice alkoholicy wyrzucili cię rok temu z domu, nie masz nikogo bliskiego u kogo mogłaś by się zatrzymać dlatego wynajmujesz małą kawalerkę w centrum miasta ...
Ukończyłaś tylko szkołę zawodową, nie zdałaś nawet matury przez co nikt nie chciał cię zatrudnić do pracy, a przecież musiałaś jakoś żyć, spłacać mieszkanie ...
Poszłaś więc spytać się o pracę do pewnego nocnego klubu, chciałaś zostać kelnerką, jednak na marne, mężczyzna widząc cię zaproponował ci jednak coś innego, miałaś tańczyć, nie w parzę czy coś podobnego, był to taniec na rurze - tak to właśnie się zaczęło, teraz każdego wieczoru ubierasz na siebie jakieś skąpe ubrania i wychodzisz do pracy .
Mogło by się wydawać, że ten dzień będzie jak każdy inny jednak myliłaś się ...
Kiedy było już około godziny 0;00 wszyscy w klubie byli pijani, pełno facetów stało koło ciebie i gwizdało, nagle poczułaś jak ktoś łapię cię za kostkę, spojrzałaś w dół i zobaczyłaś dość dużego faceta, chłopak uśmiechnął się do ciebie chytrze widząc, że na niego spojrzałaś, pociągnął cię tak, że się przewróciłaś po chwili stałaś już u jego boku .
- Puść mnie ! - krzyczałaś, jednak mężczyzna nie zwracał na to w ogóle uwagi, jego usta były coraz bliżej twoich, a jego ręka wjeżdżała pod twoją sukienkę ..
- Przestań ! - zaczęłaś krzyczeć, a z twoich oczu zaczęły lać się łzy .
- Puść ją ! - usłyszałaś jakiś nieznajomy głos .
- Bo co ?! - powiedział niezadowolony .
- Bo ci wpierdolę . - mruknął wściekły zadając mocny cios w brzuch, a potem w twarz, mężczyzna upad na ziemie, a przed sobą zobaczyłaś słodkiego bruneta z loczkami na głowię .
- Chodź ! - powiedział podając ci rękę, nie wahając się ani chwili uścisnęłaś dłoń chłopaka i wybiegłaś z klubu .
- Nie wiem jak mam ci dziękować ... - powiedziałaś, a z twoich oczu znów polały się łzy .
- Już dobrze, nie płacz . - powiedział uśmiechając się lekko .
- Jak mam nie płakać, jeśli zaraz tam nie wrócę stracę prace .. - mruknęłaś załamana .
- Taka ładna, mądra dziewczyna nie może pracować a takim miejscu . - powiedział .
- Ale .. - mruknęłaś .
- Chodź ! - powiedział łapiąc mnie za rękę .
Oboje wsiedliśmy do czarnego bmw i odjechaliśmy . Kilka minut później chłopak stanął . Przez drogę bardzo dużo rozmawialiście .
- Gdzie jesteśmy ? - spytałaś niepewnie .
- Spokojnie - powiedział uśmiechając się lekko . - A no właśnie jestem Harry . - mruknął podając ci dłoń .
- Miło mi [t.i] .
Harry otworzył ci drzwi, a już po chwili weszliście do wnętrza jakiegoś mieszkania, było strasznie wielkie, sto razy większe od twojej małej kawalerki ...
- No więc tak mam pomysł .. - powiedział uśmiechnięty prowadząc cię do salonu .
- Ty będziesz mi gotować, robić zakupy, a ja będę ci płacił no i oczywiście będziesz mogła tu mieszkać, mam wolny pokój . Co ty na to ? - spytał zadowolony .
- To bardzo miłe z twojej strony, ale ..
- Nie ma, ale, nie bój się będę się trzymał od ciebie z daleka, wydaje mi się, że się dogadamy ..
No i tak zrobiliście, już od 2 tygodni mieszkasz razem z Loczkiem i jest ci naprawdę dobrze oboje się zaprzyjaźniliście, wiecie już o sobie chyba wszystko .
- Powiedź mi, dlaczego wtedy przyszedłeś do klubu, ty taki porządny ? - spytałaś patrząc w oczy Hazzy .
- Korzystam z życia jak tylko mogę, chcę zdążyć zrobić wszystko . - mruknął z lekkim uśmiechem .
- Co to znaczy ? - spytałaś podejrzliwie .
- No nic, nic moja [t.i] .. - powiedział Loczek dotykając dłonią twojego polika . - Wiesz, że jesteś wspaniała ? - dodał po chwili .
- Tak ?
- Tak ! - powiedział Loczek i złączył wasze usta w namiętny pocałunek .
- Kocham cię . - mruknęłaś cicho .
- Ja ciebie też . - mruknął, a z jego oczu spłynęły 2 łzy .
- Dlaczego płaczesz ? - spytałaś zdziwiona .
- Bo cię kocham !
Wydawało by się, że teraz będzie już pięknie, jednak tak dzieje się tylko w filmach ... Kilka dni później wstałaś z łóżka, ale koło ciebie nie było już Stylesa, zdziwiona zeszłaś na dół, a na podłodze zobaczyłaś nieprzytomnego Loczka .
Z twoich oczu momentalnie polały się łzy, szybko sięgnęłaś po komórkę do spodni i zadzwoniłaś po pogotowie .
Już 2 godzinę siedzisz na szpitalnym korytarzu, lekarze nie chcą ci nic powiedzieć .
- Pani jest rodziną ? - spytała pielęgniarka wychodząc z sali Hazzy .
- Nie, jestem jego dziewczyną ...
- Pewnie zdaje sobie pani sprawę, że tu już nie ma pomocy ..
- Co ?! Ja nic nie wiem ! Czy wreszcie ktoś może mi powiedzieć o co chodzi ?! - spytałaś zdenerwowana .
- Pan Harry Styles od 2 lat jest chory na raka, kilka miesięcy temu leżał u nas na chemio terapii jednak na własną odpowiedzialność przerwał leczenie, pewnie wiedział, że nie ma już ratunku powiedział mi, że musi korzystać z życia do końca swych dni .. - powiedziała kobieta, a ty wybuchnęłaś mocnym płaczem,
cała zapłakana weszłaś do sali Loczka i usiadłaś koło łóżka .
- Nie płacz nie warto - murknął ostatnimi siłami .
- Proszę nie zostawiaj mnie . - mruknęłaś przez łzy .
- Zawsze będę cię kochał ... - powiedział, a jego oczy zamknęły się .
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz